czwartek, 25 września 2014

Stay strong, stay true, be brave.

Anastasia Mancini
Urodzona szesnaście lat temu, wnuczka Dona Antonio Manciniego, najstarsza spośród trójki dzieci Santiago i Georgii. Nie taki aniołek, jak mogłoby się wydawać. Kłamczucha z niej wspaniała, i przyznaje to sama przed sobą, że nawet nie czuje się źle z tym, gdy okłamuje swoich najbliższych. Nie czuje się źle z tym, że zamiast spędzić noc u koleżanki w mieszkaniu, idzie do klubu. Nie czuje się źle z tym, że kłamie odnośnie swojego wieku, aby znaleźć się w jakimś klubie, i nie czuje się źle z tym, kiedy to idzie dopiero co z nowo poznanym chłopakiem do łazienki, aby jakoś urozmaicić sobie to wyjście na miasto. Sama nie wie, po kim odziedziczyła taką zdolność kłamania, i jakoś w to nie wnika. Dobrze jej z takim życiem, z tą grą pozorów. Nawet ją to śmieszy czasami, kiedy bez mrugnięcia okiem opowiada rodzicom, jak było u koleżanki, co robiły, o której położyły się spać. Wmawia sobie, że przecież oni też kiedyś byli w jej wieku, też kłamali, i też prawdopodobnie nie czuli się z tym źle. 
Dokładnie wie, czym zajmuje się jej rodzina. Zostało jej to wyjaśnione od początku do końca, a Anastasia nie dopytywała się o szczegóły - bo najzwyczajniej w świecie jakoś nie interesuje ją ten mafijny świat. Woli swój świat, spotkania ze znajomymi, udawanie zwyczajnej nastolatki. Chociaż ona nie udaje. Ona jest normalną nastolatką. Najnormalniejszą na świecie. Jest nastolatką, która powoli zaczyna się buntować, łamać wyznaczone zasady, sprawdzać cierpliwość swoich rodziców, badać, ile tak naprawdę zniosą jej wybryków, jak daleko pozwolą aby się zapędziła. Bo dokładnie wie, że jeśli wpadłaby w jakieś kłopoty, na pewno szybko uzyskałaby pomoc ze strony najbliższych. Może więc dlatego w jakimś stopniu czuje się bezkarna? 
Otwarcie jednak można powiedzieć, że Anastasia to tak naprawdę jeszcze dziecko. Nieco zagubione w tym świecie, nie rozumiejące jeszcze wielu rzeczy, zbyt łatwowierne. Stąpa po kruchym lodzie, pepla za dużo, i tylko czekać, aż w końcu palnie jakąś gafę, i długo będzie pokutować za wypowiedziane słowa.
------------------------------------------------
Karta na razie w takim stylu, bo jakoś weny mi brak, ale na pewno zmienię.
wątków chcę c:

15 komentarzy:

  1. [Witam córkę! :D To co wącimy :>?]

    Sonny

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hmm... To może zacznijmy tak zwyczajnie, albo właśnie jakoś niezwyczajnie :D Sonny kiedyś wejdzie do pokoju córki, coś tam okno zamknąć i zobaczy, że na jej biurku leży pudełko z testem ciążowym. No i się będzie musiała spowiadać :> Co ty na to?]

    Sonny

    OdpowiedzUsuń
  3. [Szczerze to fabułę pisała współadminka i też własnie zdałam sobie sprawę że akcja nie toczy się we współczesnych czasach XD]

    Chicago było dużym miastem i jednym z najnowocześniejszych. Jednak, wiadomości rozchodziły się tu dość szybko, zwłaszcza dlatego, że był synem Dona, który wiedział praktycznie wszystko. W końcu miał znajomości w całym mieście, a też poza jego granicami.
    Był sobotni poranek, gdy ojciec poprosił go, by przyszedł do jego biura. Nie było to nic niecodziennego. A jednak, to co usłyszał, totalnei go zaskoczyło. Ciężko było nawet wyrazić słowami, co poczuł, gdy ojciec poinformował go, że jeden z jego przyjaciół widział Anastasię obściskującą się z jakimś chłopakiem wczoraj w nocy. Spojrzenie jego ojca mówiło wiele, m.in gdybyś wychowywał ją tak, jak ja wychowywałem ciebie, nie miałbyś takich problemów. Był bardziej rozżalony niż zdenerwowany. Przecież starał się wychować ją jak najlepiej... Dla niej porzucił studia prawnicze (były wtedy xd?), w zasadzie wszystko. Został ojcem w wieku osiemnastu lat, musiał bardzo szybko dorosnąć, chyba nawet za szybko. Nie miał młodości. Miał tylko ciągłe obowiązki i lanie od ojca za najdrobniejsze przewinienie. Chciał dla niej czegoś innego, czegoś lepszego. Czemu tak mu się odwdzięczała?
    Poprosił, by przyszła do niego wieczorem. Siedział zaczytany w książce, ale gdy ją ujrzał, przerwał lekturę.
    - Raczysz mi powiedzieć, gdzie byłaś wczoraj w nocy? - zapytał, lustrując ją przenikliwym, ostrym spojrzeniem.

    Sonny

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam. Może jakiś wątek z Nathanem?]

    OdpowiedzUsuń
  5. Słuchał jej nie umiejąc totalnie zrozumieć, czemu to robi. Czemu go okłamuje. Gdyby powiedziała prawdę, może trochę by mu ulżyło. W końcu on też kiedyś był młody. Nawet czasem stawiał się ojcu, choć nigdy nie wychodziło mu to na dobre.
    - Okej - odparł tylko.
    - Wracasz od razu po szkole do domu. Nie wychodzisz nigdzie, tym bardziej na noc. Komórkę zabieram. - odparł, po czym schował ją sobie do kieszeni - Do odwołania. - i zamknął za sobą drzwi. Z hukiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. [To ja mam taki pomysł. An znowu wyjdzie gdzieś na imprezę, jednak podczas wpakuje się w tarapaty i będzie musiała uciekać. Kiedy już będzie u kresu sił, to zauważy dom, gdzie mieszka Nate. I tam zapuka w ramach ostatecznego szukania ratunku.]

    OdpowiedzUsuń
  7. [O, mi pasuje. Możesz zacząć, skrobnąć parę zdań?]

    OdpowiedzUsuń
  8. [No to jestem hymmm, mam pare pomyslów, ale jestem ciekawa twoich, u mnie to wygląda po pierwsze tak że Neal jest "ochroniarzem" w rodzinie Anastasi, wiesz jest wtyką itp, to może kazali by mu zając się dziewczyną, a drugie to hymmm niewiem xd Masz jakieś pomysły?:D]
    NEal

    OdpowiedzUsuń
  9. [O tak on się dopiero wkurzy xd I zacznie za nią latać xd Zaczęłabyś?:D Ja owdzięcze się następnym razem, z łapką na sercu:#]
    Neal

    OdpowiedzUsuń
  10. - Cholera jasna, no. - Mruknął cicho, mieszając jakąś papkę i co jakiś czas zerkając na synka. Że też ta kobieta musiała właśnie gdzieś wyjść. I zostawić go z przykazaniem "Ugotuj małemu kaszę." No na litość Boską! Czy on wyglądał na kucharza? Był chirurgiem. Zamiast wertować karty swoich pacjentów, walczył w kuchni z przypalającym się mlekiem. Gdyby Mike był nieco starszy, Nate wziąłby telefon i zamówił pizzę. Kiedy mleko mu wyszło dosłownie z garnka, powiedział, że pieprzy to wszystko. Wyłączył kuchenkę i zadzwonił do jakiegoś wieczornego baru mlecznego i zamówił tą kaszę. Pani Herman zaśmiała się cicho, ale przyjęła realizację tego zadania. Od dawna była z Nate'm w przyjaznych stosunkach.
    - No to teraz trzeba to posprzątać. - Stwierdził i już miał zamiar zabrać się za porządki, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi. Ktoś tak był bardzo niecierpliwy, że naciskał raz po raz biały krążek.
    - Cholera jasna... Pali się czy co? - Zapytał, biorąc Michaela na ręce i otwierając drzwi. - Ana? A co ty tutaj robisz? - Był zaskoczony jej wizytą.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Wątek z Córą jak najbardziej:)Jakieś pomysły, czy może Anastasia wracałaby po imprezie do domu i mamuśka by na nią czekała:D Chyba że masz jakiś pomysł]
    Giorgia Mancini

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hah, mogę wymyślić coś z wspólnymi zakupami, bądź nieprzyjemną wizytą u dziadka, lubbbb hymmm... Może Giorgia wychodząc ze znajomą wieczorem, zauwazyłaby gdzieś obściskującą się z kimś Ane i awantura by wyszla, że wraca do domu itp :)]
    Giorgia

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie chciał być taki jak jego ojciec. Nigdy nie podniósł ręki na swoje dziecko, ba! Nawet żadnego porządnie nie skrzyczał. Gdy zachowywały się nie tak, jak chciał, starał się z nimi rozmawiać. Ale do Anastasii powoli tracił cierpliwość, zwłaszcza dla tego, że częściej go nie słuchała niż słuchała. No ale nieustannie powtarzał sobie, że przecież jest młoda.
    Zdenerwował się, gdy wyszła. Gdyby zrozumiała swój błąd i grzecznie pogodziła się z karą, może by ją jej nawet darował, ale nie w takim przypadku.
    - Wiesz, ile się przez ciebie wstydu najadłem? Znasz dziadka. Ja,byłem cztery lata starszy od ciebie, gdy miałem pierwszą dziewczynę i była nią twoja mama. A ojciec i tak nie pozwalał mi wychodzić z domu twierdząc, że powinienem zajmować się nauką a nie kobietami. Przypominam, że byłem wtedy pełnoletni. A ty, masz szesnaście lat i obściskujesz się z jakimś chłopakiem, gdy rzekomo jesteś u koleżanki? Wiesz, jak mi było wstyd za ciebie przed ojcem? - nie mówił ze złością czy nerwami. Tylko z żalem, bo nagle zalała go fala myśli w stylu jesteś złym ojcem .

    OdpowiedzUsuń
  14. - Nie będę z tobą dłużej dyskutował - przerwał dialog i wlepił spojrzenie bystrych oczu w otwartą książkę, która przed nim leżała.
    - No co tak stoisz? Do swojego pokoju. - o dziwo, jego głos chyba po raz pierwszy w stosunku do niej był po prostu surowy i zdecydowany - Aha, jeszcze jedno. Jutro rano zawiozę cię do szkoły i postaram się odebrać, albo zrobi to mama. - dodał, już totalnie ignorując jej obecność. Po prostu zabrał się za swoją pracę.

    OdpowiedzUsuń
  15. [masz ciotunię :D]

    Elka

    OdpowiedzUsuń