
Santiago "Sonny" Mancini
34 lata || prawnik
ojciec trójki cudownych dzieci; 16-letniej Anastasii, 9-letniego Rafaela i 2-letniej Sofii
Byłem szczęśliwy i to mi wystarczało. Już
nie byłem sam, mogłem zacząć prawdziwe życie. Będę miał rodzinę, dzieci,
rodzina mojej żony stanie się moją rodziną. Osiedlę się na skrawku miasta,
który stanie się moim. Już nie będę samotną, pojedynczą istotą. Będę obchodził
święta i urodziny. Będę naprawdę „normalny” po raz pierwszy w życiu.
Starałem się żyć
uczciwym życiem i to było moją największą zmorą. Piąte przykazanie wpajane przez
matkę majaczyło się gdzieś z tyłu głowy gdy zobaczyłem, jak pierwszy raz umiera
człowiek. Te specyficzne, ostatnie tchnienie, ostatnie podrygi klatki
piersiowej, krew wylewająca się z ust.
W wieku szkolnym
widziałem więcej. Byłem chyba dość inteligentnym chłopcem, lub naiwnym –
chciałem czynić dobro, pomagać ludziom, biednym, byle tylko nie wylądować w
piekle. Ksiądz powiedział, że piekło boli o wiele bardziej od stłuczonego
kolana, gdy go o to zapytałem. Opowiadał o diable, o tym, że będzie mnie
torturował za każdy grzech, który popełniłem. Studiowałem Pismo Święte dopóki
ojciec nie zdał sobie sprawy z tego co robię. Ksiądz wyjechał na dalekie
wakacje. Tak powiedział ojciec, a do szkoły nie wróciłem już nigdy.
Nie chciałem być
taki jak ojciec, mimo wszystko. Chciałem być normalny. Żyć prostym, nieskomplikowanym,
ale szczęśliwym życiem. Mieć żonę, dzieci i małą gospodę, która byłaby moim
azylem. Ale uległem. Chyba pojąłem, że tak naprawdę nie mam wyboru – jeśli
odejdę, umrę. Albo z rąk własnej rodziny, albo z rąk wrogów. Dlatego pozostałem
w Palermo.
Nad Wyspą Słońca
tak naprawdę od dawna krążą czarne chmury, które zwiastują koniec sielanki.
Wiem, że jestem następcą ojca, rozumiem swoje obowiązki i choć nienawidzę
zabijać, gdy trzeba, robię to. Z zimną krwią. Już nie boję się piekła. Przecież
od dawna w nim jestem.
[A ja witam ojca! Oczywiście że wącimy, jak najbardziej! :D]
OdpowiedzUsuńAnastasia
[Z tego co się orientuję to w 1956 ciężko było o test ciążowy, bo ich... nie było XD Ogólnodostępne stały się dopiero w 1978 :P więc może... hm... może Sonny zauważy, że Ana już po raz kolejny wygląda na jakąś "wczorajszą" kiedy to niby od koleżanki wróci. Albo, jakimś cudem, dowie się, że była w jednym z klubów, i będzie chciał wiedzieć czy to prawda :D tak na początek, a tak w ogóle, to zorientowałam się kilka minut wcześniej że akcja bloga toczy się nie w dzisiejszych czasach xD]
OdpowiedzUsuńAna
[Dlatego też takie moje zdziwienie, bo byłaś święcie przekonana że dzieje się to w czasach współczesnych xD]
OdpowiedzUsuńAnastasia była tylko nastolatką, która też w jakiś sposób chciała pokazać że jest dorosła. W końcu miała szesnaście lat! To wystarczająco dużo, żeby móc wyjść na jakąś zabawę, wrócić późno w nocy, a jeszcze lepiej, nad ranem. Wmówić rodzicom, że była u przyjaciółki, że wszystko dobrze, i że potem opowie wszystko dokładniej, bo teraz chce się odświeżyć, pouczyć, poczytać książkę, niepotrzebne skreślić.
W tym kłamaniu to już się nawet wyrobiła, i kiedy wychodziła na miasto, czuła się całkiem swobodnie, i nie myślała, że może ją ktokolwiek zauważyć, a powinna uważać, przecież jej rodzina miała wtyki dosłownie wszędzie.
I popełniła w końcu ten błąd. Dała się zauważyć, choć nawet jej przez głowę nie przeszło, że ktoś ją widział, i był na tyle życzliwy, że o wszystkim doniósł jej dziadkowi. A on o wszystkim poinformował jej ojca.
Dlatego też nie ukryła zdziwienia, kiedy do usłyszała pytanie, a chwilę potem zauważyła ostre spojrzenie, którym obdarzył ją ojciec. Ups, wpadła.
-Przecież mówiłam wam wczoraj, że idę nocować do Lucy-powiedziała, brnąć nadal w kłamstwo, choć wiedziała że jest raczej na spalonej pozycji. Miała jeszcze choć małą nadzieję, że uda jej się wmówić to kłamstwo, że tata raczej odpuści, i uwierzy w jej słowa.
-No co? Prawdę mówię-powiedziała, wzruszając przy tym ramionami.
Ana
[I tak, studia prawnicze były wtedy XD]
Usuń[Witam. Może jakiś wątek z Nathanem?]
OdpowiedzUsuń[To zaraz zmienię na jakiegoś lekarza czy coś. Może być?]
OdpowiedzUsuń[Dobra. W takim razie zaproponuję pomysł. Może być tak, że któraś z pociech Santiago będzie się skarżyła na ostry ból brzucha. Żadne lekarstwa nie pomogą, więc Sonny poprosi o pomoc Nathana. Może być?]
OdpowiedzUsuńByła w szoku. Naprawdę była w szoku. Chyba pierwszy raz w życiu zobaczyła, że jej ojciec nie tylko potrafi być dobrym kompanem do długich rozmów. Potrafił być również twardym facetem, któremu nie łatwo się sprzeciwić.
OdpowiedzUsuń-Ale...-mruknęła, ale szybko przerwała, z uwagą przyglądając się ojcu. Dostała karę? Cholerną karę?!
-Chyba żartujesz!-powiedziała, kiedy to zatrzasnął jej drzwi przed nosem. Niewiele myśląc, nacisnęła klamkę, i wparowała do jego gabinetu.
-Co ja, trzynaście lat mam, żebym kary dostawała? Tato, no weź, zlituj się. Może jeszcze mnie w piwnicy zamkniesz, co ? Nie rozumiem o co Ci chodzi, przecież nic złego nie zrobiłam!-powiedziała, stając tuż przed nim. Złość wzięła górę, Ana nie była zadowolona z tego, że rodziciel ją uziemił. Jeszcze brakowało tego, aby odbierał ją ze szkoły, albo, co gorsza, wysyłał jednego z tych swoich koleżków.
Anastasia
[Tzn imiona dzieci były w wolnych :p POwiedz wolisz zacząć od czegoś spokojnego, zwykłe spotkanie w domu, czy nieprzespana noc, po nieobecności mężulka:D No i mam nadzieję że taka Giorgia moze być:) Ale jakby co może ty masz jakiś pomysł, co?:D]
OdpowiedzUsuńGiorgia Mancini
Ana przechodziła jeden z trudniejszych okresów w swoim życiu. Targały nią emocje, uczucia, praktycznie wszystko. Powoli też ją zaczynał nudzić wizerunek grzecznej dziewczynki, bo nie czuła się w tej roli. Wiedziała, że tak naprawdę potrafi pokazać, jaka jest naprawdę. Że potrafi krzyczeć, stawiać na swoim, walczyć o swoje zdanie. Nie podobały jej się ograniczenia, które nałożył na nią ojciec, dlatego też zachowała się tak, a nie inaczej.
OdpowiedzUsuń-Daj spokój, dziadek wszystko wyolbrzymia, jak zawsze z resztą-powiedziała, odwracając się do ojca plecami. Ściągnęła z nadgarstka gumkę, i związała nią włosy, po czym odwróciła się twarzą w stronę mężczyzny.
-Czasy się zmieniły, tato. Teraz każda dziewczyna ma chłopaka, a ja nawet nie mogę spokojnie spotkać się z jakimś, bo Ty zaraz obawiasz się, że ktoś doniesie coś dziadkowi. To nie jego sprawa, więc nie powinien się w to mieszać, czy z kimś się obściskuję, czy też nie-dodała, wzruszając przy tym ramionami.
Anastasia
Było dosyć późno. Dzieci już dawno spały, a Anastasia spała u swojej przyjaciółki, taką przynajmniej Gorgia miała nadzieję, jeszcze kolejne zmartwienie nie było by dla niej dobre. Przy jednej zapalonej lampce nerwowym ruchem, wystukiwała paznokciami rytm na blacie stołu. Była w salonie, ubrana w szlafrok, pod którym miała piżamę. Powinna była pójść spać, jednak nie mogła od jakiegoś czasu nie mogła spać, nie gdy jego przy niej nie było. Wiedziała czym się zajmuje czym, zajmowała się cała jego rodzina, czy nie dlatego kiedyś uciekła. Wolnym ruchem odgarnęła z twarzy niesforny kosmyk włosów, które teraz luźno spływały po jej plecach. Co miała robić? Czekać z komórką w dłoni, już nawet nie dzwoniąc, ponieważ jego telefon był wyłączony. Ufała mu, ale nie ufała innym, dlatego się bała. Zmarszczyła brwi, przecierając dłońmi zmęczoną twarz.
OdpowiedzUsuń